Często słyszę, że „kiedyś to było lepiej” – stare domy były nieszczelne, dzięki czemu powietrze było zdrowe, a ściany „oddychały”. Dzisiejsze budownictwo to ponoć szczelna „puszka”, w której człowiek się dusi.
Jako człowiek, który w branży siedzi od 1978 roku, powiem krótko: to bzdura, która słono kosztuje.
Po co nam właściwie ta wymiana powietrza?
Większość myśli, że chodzi tylko o tlen. Policzmy to. Pojemność płuc to 4–8 litrów. Przy normalnym wdechu wciągamy ok. 0,5 – 1 litra powietrza. Robimy ok. 15 oddechów na minutę, co daje jakieś 900 litrów na godzinę. Czyli 1 m³ na osobę powinien wystarczyć, prawda?
Nic bardziej błędnego. Projektując instalację, przyjmuję wartości 20 razy większe. Dlaczego? Bo powietrze musimy wymieniać nie tylko po to, żeby oddychać, ale żeby „wynieść śmieci”:
Chemię: opary z mebli, farb, ubrań, a nawet z Twojego telefonu czy telewizora.
Wilgoć: z gotowania, kąpieli i prania. Jeśli jej nie usuniemy, zamieszkamy z grzybem.
Normy mówią jasno: potrzebujemy wymiany ok. 0,5 do 1 całej objętości domu na godzinę. Dla łazienki to 50 m³, dla kuchni nawet 70 m³. Każdy ten metr sześcienny musimy zimą ogrzać, a to kosztuje.
Pułapka nieszczelności
Czy stary, nieszczelny dom jest zdrowszy? Skądże! W takim budynku wymiana powietrza nie zależy od Twoich potrzeb, tylko od kaprysu pogody.
Wietrzny dzień: Wymiana jest gigantyczna. Tracisz fortunę na ogrzewanie, a powietrze staje się tragicznie suche.
Bezwietrzny dzień: Wymiana ustaje zupełnie. Dusisz się we własnych oparach, mimo że dom jest „dziurawy”.
Fizyka nie kłamie: Ile „dziury” masz w ścianie?
Żeby uświadomić Wam skalę, użyjmy pojęcia dziury ekwiwalentnej. Wyobraźcie sobie jedną, wielką dziurę w ścianie, przez którą ucieka tyle samo powietrza, co przez wszystkie mikroszczeliny w domu przy wietrze ok. 30 km/h (test BlowerDoor przy 50 Pa).
Weźmy dom 100 m² (250 m³ objętości):
Dom Pasywny (ekstremalna szczelność): Ma „dziurę” o powierzchni 75 cm² (prostokąt 7,5 x 10 cm). To szczyt naszych możliwości technologicznych.
Standardowy nowy dom: Norma pozwala na 5-krotnie większy przewiew. Odpowiada to dziurze prawie 20 x 20 cm. Wyobraź sobie, że przez całą zimę masz otwarte na oścież okienko w piwnicy. Tak budujemy dzisiaj!
Stary dom (bez norm): Tu zaczyna się dramat. Zdarzają się budynki, gdzie powietrze ucieka tak szybko, jakby w ścianie ziała dziura 41 x 41 cm! Przez taki otwór złodziej wejdzie do środka bez przeciskania się, a Ty próbujesz to ogrzać swoim kotłem.
Po co nam wentylacja mechaniczna?
Budujemy szczelnie nie po to, żeby się dusić, ale po to, żeby to człowiek, a nie wiatr, decydował o wymianie powietrza. Wkładamy masę pieniędzy w izolację i testy szczelności, bo niekontrolowany przewiew to marnotrawstwo.
W starym budownictwie całe ogrzane powietrze potrafiło „wywiać” z domu w 3 minuty. Dzisiaj, dzięki wentylacji mechanicznej (rekuperacji), możemy zapewnić komfortowe 20 m³ na osobę, nie tracąc przy tym panowania nad portfelem. Bo wiedza o tym, jak robić to mądrze, jest cenniejsza niż najdroższy kocioł w piwnicy.
